_ Blog dysia
na _blog dysia
Nie płacz, kochanie, nie płacz... 2010-08-29

Zatrzymała się


zupełnie na chwilę


i rzuciła się na trawę


która wydawała się jej taka miękka...


Ale gdy już tam leżała


poczuła jaka naprawdę była


jej zielone końce wbijały jej się w plecy


raniąc ją,


przbijając...


aż do serca..


I próbowała wstać


lecz nie mogła


krzyczała


lecz nikt jej nie słyszał...


I babie lato, które


zawsze kochała


owiło ją w swoją sieć


niczym łańcuchy


i dusiło


do łez....


I nagle z ziemi wyszedł anioł


lecz czarny


o twarzy jej ukochanego.


Wyciągnęła do niego ręce z nadzieją


że jej pomoże...


lecz anioł...


Anioł trzymał w dłoni nóż


i przyłożył go jej do gardła


i niszczył ją od środka...


I modliła się wtedy o szybką śmierć


ale ta nie nadchodziła


i konała w męczarniach


jak teraz


JA...


 


Wróciłam od niego. Obiecałam sobie, że już nigdy nie będę płakała przez faceta, ale znów płaczę... I boję się położyć do łóżka, bo wiem, że tam będę jeszcze głośniej płakała. I boję się jutro obudzić. Tak bardzo pragnę wtulić się w ramiona matki i gorzko zapłakać, ale... matki nie ma, a ja nie mam siły. Jeśli jutro ją odnajdę to opiszę wam całą tą sytuację. O ile jutro się obudzę...


Ptaszek:D 2010-08-28

Po pierwsze cześć! :D


Wczoraj byłam na tym castingu i w pierwszej chwili po prostu zwątpiłam. Otrzymałam numerek 573, czyli


jakieś 10 godzin czekania na samo dobicie się do głównej hali. Super... Byłam zdenerwowana tak bardzo,


że gdybym krzyknęła wtedy w megafon to wszystkim wkoło bębenki w uszach pękłyby na 100%! Czekałam


i tak dość długo, ale wreszcie nie wyrobiłam. Podeszłam do pani po pięćdziesiątce która rozdawała numerki


i oddałam jej numerek. I wtedy zdziwiło mnie co powiedziała.


- Wyglądasz na zdenerwowaną...


- Jestem...


- Masz rację z tym, że chcesz iść do domu. Powiem ci coś w sekrecie - nachyliła się nade mną - na to miejsce


jest już obsadzona jedna osoba, a ten cały casting zrobiony jest tylko dla formalności.


Zdenerwowałam się jeszcze bardziej. Wymieniłam z miłą panią jeszcze kilka słów i zamierzałam już odejść, kiedy


do głowy nasunęło mi się jeszcze jedno pytanie.


- Czemu mi to pani powiedziała?


Kobieta posmutniała.


- Wyglądasz tak samo jak moja córka, te same ruchy twarzy, ta sama skwaszona minka gdy patrzysz na słońce i


się denerwujesz. Jesteś identyczna. I przez chwilę pomyślałam, że jesteś moją córką, ale to przecież niemożliwe.


Moja córeczka zginęła 12 lat temu potrącona przez samochód, więc nie mogłaś być nią.


Zamurowało mnie. Przeszedł mnie dziwny dreszcz. Cieszyłam się, że "Ten Nowy" po mnie przyjechał i mnie stamtąd


zabrał...


"Ten Nowy"...


Odpływam:*


Wczoraj siedzieliśmy razem do 3 nad ranem i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, po prostu leżąc na łóżku i


od czasu do czasu spoglądając na siebie czule. On przeczesywał moje włosy, a ja gładziłam jego rękę. Żadnych


pieszczot więcej. To było takie delikatne przyjemne i zarazem miłe... Choć on nadal wydaje mi się trochę dziwny.


Te zimne spojrzenie i ta pewność siebie... Brrr... Ale i tak jest miło ;) I dziś znów przyjedzie po 20.00 i pojedziemy


do niego. Cieszę się, że jest przy mnie. Właśnie dowiedziałam się, że gra w zespole na gitarze i gra w teatrze !


Dla mnie chłopak marzenie! :D


 


A co u was kochani? Czy wy też jesteście tak szczęśliwi jak ja?


Z tego optymizmu wstawiam dziś słowa pokręconej piosenki:P


 


Katy Perry - Peacock (Ptaszek)


Chcę zobaczyć Twojego ptaszka, penisa, penisa
Twojego ptaszka, penisa
Twojego ptaszka, penisa, penisa
Twojego ptaszka
Chcę zobaczyć Twojego ptaszka, penisa, penisa
Twojego ptaszka, penisa
Twojego ptaszka, penisa, penisa
Twojego ptaszka

Plotką jest, masz mi coś do pokazania, mi
Magicznego, kolorowego, Pana Tajemnicę, ee
Jestem zaintrygowana, coś dla oka, słyszałam to jest fascynujące
Chodź kochanie niech zobaczę
Co ukrywasz pod spodem

Słowa w zanadrzu
Taka złośliwa
Chcę zobaczyć pokaz
W 3D, film
Słyszałam, to jest piękne
Być sędzią
a moje dziewczyny będą głosować
Chodź kochanie niech zobaczę
Co ukrywasz pod spodem

Chcę mieć opadniętą szczękę, wytrzeszczone oczy, zawroty głowy, wstrząśnięte ciało
(Uh, uh, oh, Uh, uh, uh, oh)
Chcę moje pulsowanie serca, trzęsienie ziemi, wstrzymanie pokazu, niesamowite!
(Uh, uh, oh, Uh, uh, uh, oh)

Czy jesteś wystarczająco odważny aby pokazać mi swojego ptaszka?
Nie bądź tchórzem, przestań zachowywać się jak cipa
Nie będę spokojna jeśli nie dasz mi zapłaty
Chodź kochanie niech zobaczę
Co ukrywasz pod spodem
Czy jesteś wystarczająco odważny aby pokazać mi swojego ptaszka?
Na co czekasz, to jest czas dla ciebie abyś to pokazał
Nie bądź nieśmiałym typem chłopca. Założę się, że to jest piękne.
Chodź kochanie niech zobaczę
Co ukrywasz pod spodem

Chcę zobaczyć Twojego ptaszka, penisa, penisa
Twojego ptaszka, penisa
Twojego ptaszka, penisa, penisa
Twojego ptaszka
Chcę zobaczyć Twojego ptaszka, penisa, penisa
Twojego ptaszka, penisa
Twojego ptaszka, penisa, penisa
Twojego ptaszka
Chcę zobaczyć

Pomińmy rozmowę, słyszałam wszystko, czas zrobić co należy
rozpal mnie, jeśli jesteś zły, pokaż mi kto jest szefem
potrzebujesz panienki, rozwiązłej, chodź i spróbuj
Chodź kochanie niech zobaczę
Co ukrywasz pod spodem

Chcę mieć opadniętą szczękę, wytrzeszczone oczy, zawroty głowy, wstrząśnięte ciało
(Uh, uh, oh, Uh, uh, uh, oh)
Chcę moje pulsowanie serca, trzęsienie ziemi, wstrzymanie pokazu, niesamowite!
(Uh, uh, oh, Uh, uh, uh, oh)

Czy jesteś wystarczająco odważny aby pokazać mi swojego ptaszka?
Nie bądź tchórzem, przestań zachowywać się jak cipa
Nie będę spokojna jeśli nie dasz mi zapłaty
Chodź kochanie niech zobaczę
Co ukrywasz pod spodem
Czy jesteś wystarczająco odważny aby pokazać mi swojego ptaszka?
Na co czekasz, to jest czas dla ciebie abyś to pokazał
Nie bądź nieśmiałym typem chłopca. Założę się, że to jest piękne.
Chodź kochanie niech zobaczę
Co ukrywasz pod spodem

Chcę zobaczyć Twojego ptaszka, penisa, penisa
Twojego ptaszka, penisa
Twojego ptaszka, penisa, penisa
Twojego ptaszka, penisa

O mój boże bez wyolbrzymiania,
chłopcze cały ten czas był wart oczekiwania.
I właśnie uroniłam łzę,
jestem taka nieprzygotowana
Ty masz najpiękniejszą budowę.
Na końcu tęczy szukając skarbu,
zobaczyć taki widok
i jest to wszystko dla mnie

Czy jesteś wystarczająco odważny aby pokazać mi swojego ptaszka?
Nie bądź tchórzem, przestań zachowywać się jak cipa
Nie będę spokojna jeśli nie dasz mi zapłaty
Chodź kochanie niech zobaczę
Co ukrywasz pod spodem
Czy jesteś wystarczająco odważny aby pokazać mi swojego ptaszka?
Na co czekasz, to jest czas dla ciebie abyś to pokazał
Nie bądź nieśmiałym typem chłopca. Założę się, że to jest piękne.
Chodź kochanie niech zobaczę

Chcę zobaczyć Twojego ptaszka, penisa, penisa
Twojego ptaszka, penisa
Chcę zobaczyć
Twojego ptaszka, penisa, penisa
Twojego ptaszka
Chcę zobaczyć Twojego ptaszka, penisa, penisa
Twojego ptaszka, penisa
Chcę zobaczyć

Chodź kochanie niech zobaczę
Co ukrywasz pod spodem


radosno, miłosno... 2010-08-25

Właśnie przed chwilą poszedł... Tak, był tu. Był i stał obok mnie. Nie było mnie w domu kiedy przyszedł

i czekał przed moimi drzwiami, jak stwierdził, około godziny. Podarował mi kwiatka, śliczną białą różę.

Rozmawialiśmy i to długo. Nie mogłam znieść dłużej tej niepewności i spytałam go prosto w oczy czy

nadal robi to tylko dlatego, żeby się ze mną przespać. Zaprzeczył mi i wytłumaczył o co dokładnie mu chodzi.



Kiedy skończył 20 lat poznał wspaniałą (jak to określił) dziewczynę i był z nią troszkę ponad 2 lata.

Mieszkali razem i planowali ślub, dziewczyna miała nawet już obrączkę. Pewnego razu wraca do domu

po 2 tygodniowej nieobecności (delegacja), kiedy miał wrócić tydzień później i zastaje parę kochanków

w jego własnym łóżku. Jego dziewczyna i najlepszy przyjaciel. Od tamtej pory nie ma zbyt wielu przyjaciół,

a dziewczyny traktuje jak torebki jednorazowe, po jednym urzyciu już się nienadaje, więc porzuca ją.

- Ale w tobie jest coś takiego co mnie pociąga - powiedział mi.



Chciałam go całować, ale zdobyłam się jedynie na przytulenie. Ale pocałował mnie kiedy wychodził.

Pocałował mnie we włosy na czubku głowy, ale zrobił to tak czule i delikatnie, że zatonęłam w jego ramionach.



A teraz nadal odpływam...



Pozdrawiam:***



30 Seconds To Mars - The Kill



Co jeśli chcę zerwać?
Wyśmiać się ci w twarz
Co byś zrobiła?
Co jeśli rzucę się na ziemię
Nie mogąc już tego znieść
Co byś zrobiła, zrobiła, zrobiła?

Przyjdź, dobij mnie
Pogrzeb mnie, pogrzeb mnie
Skończyłem z tobą

Co jeśli chcę walczyć?
Błagając o resztę mego życia
Co byś zrobiła? (zrobiła, zrobiła)
Mówisz, że chcesz więcej
Więc na co czekasz?
Nie uciekam przed tobą…

Przyjdź, dobij mnie
Pogrzeb mnie, pogrzeb mnie
Skończyłem z tobą
Spójrz w moje oczy
Zabijasz mnie, zabijasz mnie
Ty byłaś wszystkim czego chciałem

Próbowałem być kimś innym
Ale zdaje się, że nic się nie zmieniło
Teraz wiem, kim naprawdę jestem wewnątrz
Wreszcie znalazłem siebie
Walczę o kolejną szansę
Teraz wiem, kim naprawdę jestem

Przyjdź, dobij mnie
Pogrzeb mnie, pogrzeb mnie
Skończyłem z tobą
Spójrz w moje oczy
Zabijasz mnie, zabijasz mnie
Ty byłaś wszystkim czego chciałem

Przyjdź, dobij mnie
Dobij mnie
Dobij mnie


kropka nad i 2010-08-25

Nie przyjechał... Choć czekałam...


Napisałam do niego nawet, choć nie hcciałam tego robić. Spytałam czy przyjedzie. Nic nie odpisał. Przełamałam się po raz kolejny i znów napisałam, że jeśli nie chce mnie znać niech napisze. Ale on znów nie odpisał... Ok, poddaję się.


Widziałam się dziś z koleżankami, ale one zdają się być mi odległe (a może to ja jestem odległa???) jakby po tej mojej krótkiej nieobecności w Warszawie przestało nas coś łączyć.


Tak więc stwierdzam fakt - oddaliłam się od rodziny, tracę przyjaciół, zespół w którym byłam nawet się nie odzywa, i "Ten Nowy" całkiem mnie olewa. Jutro może pójdę na casting. Trzymajcie kciuki jeśli możecie:*


Pozdrawiam:*


Nie wiem. 2010-08-23

Tego to ja się nawet nie spodziewałam! Tym bardziej, że ja to zrobiłam...

Tak intensywnie zastanawiałam aię nad tym, co zrobić z "Tym Nowym", że zebrałam się na odwagę

i do niego zadzwoniłam. Poprosiłam go, żeby był wcześniej. I przyjechał wcześnie jak na niego, tylko

dziś nie wparował z pizzą ani z czymkolwiek w tym stylu tylko zaprosił mnie do siebie. Zgodziłam się.

Tak, byłam tak zdesperowana, że wręcz gotowa spełnić jego przedwczorajszą prośbę. Chciał mnie, to mnie dostanie,

pomyślałam sobie wtedy. Wsiadłam do jego samochodu (który muszę przyznać zapierał dech w piersiach)

i pojechaliśmy do niego. Okazało się, że mieszka na obrzeżach Warszawy, ale jego dom... Takie to tylko

mogłam sobie wyobrazić, choć mój też był niczego sobie. W domu wiało pustkami. Okazało się, że "Ten Nowy"

nie ma rodziców, że nie żyją i mieszka sam.

Rozmawialiśmy chwilę, ale nie po to przyjechałam. Musiałam dokonać tego, czego zamierzałam.

- Powiedizałeś, że to ode mnie zależy czy mnie dotkniesz. To ja się zgadzam - rzekłam.

Zaczęliśmy się całować. Wszystko toczyło się tak szybko. Bardzo szybko. Namiętnie. Intensywnie.

Czułam jak zapłonęłam. Zdjęłam z siebie bluzkę i rozpięłam jego koszulę. Zniknęły moje spodnie, a ja zaczęłam

rozpinać jego. Ale wtedy włączył mi się hamulec. Odsunęłam go delikatnie od siebie. dziś był bardziej uważny i

od razu się odsunął oddychał ciężko. A ja zaniemogłam.

- Przepraszam, ale nie mogę. Nie powinniśmy tego robić. Zejdź ze mnie...

Patrzył na mnie przez chwilę, jakby to do niego nie docierało. Porządanie zaczęło wygasać z jego oczu i znów

zamieniły się w dwie zimne puste dziury. Nadal ciężko dyszał.

- Co ty sobie myślisz?! - wrzasnął nagle na mnie - Myślisz, że mi teraz łatwo?! Ja nie jestem byle dupkiem czy

gówniarzem ale jestem dorosłym mężczyzną i mi jest trudniej tak po prostu ...przestać! - warczał na mnie ze złością.

- Przepraszam - pisnęłam zdenerwowana.

- To nie wystarczy! Więcej mi tak nie rób! - Ścisnął moje nadgarstki ponad moją głową z ogromną siłą po czym wyszedł

i zostawił mnie samą na łóżku w salonie. Przyszedł dopiero za jakieś 20 minut i w milczeniu odwiózł mnie do domu.

- Zostaniesz? - spytałam

- Nie - odparł sucho.

- Przyjedziesz?

- Nie. Powinnaś już iść - rzekł jeszcze zimniej.

I wyszłam. I zostałam sama.

I siedzę teraz u siebie sama... I piszę tu, że nie wiem co robić i nie wiem czy zachowuję się normalnie.

Bo ja nie chcę żeby przyjeżdżał, ale zarazem chcę tego tak bardzo, że usycham.

Pozdrawiam. Idę chyba spać...


Niesamowity dzień 2010-08-23

Niestety moja notka którą już kończyłam usunęła się :( Jestem wkur***na!


Także tylko w skrócie. Byli rodzice. Pogodziłam się z mamą ale nie skorzystałam


z jej propozycji powrótu.


Pojawił się u mnie chłopak, który był kiedyś (kiedy jeszcze byłam ze swoim poprzednim


chłopakiem) jakieś dwa lata temu zabójczo we mnie zakochany. Oniemiałam.


Powrócił po tej długiej nieobecności z Niemiec i od razu spotkał się ze mną.


I wtedy przyszedł z pizzą "Ten Nowy". Siedzieliśmy najpierw we trójkę zakłopotani,


aż wreszcie mój kolega z Niemiec wyszedł, za co byłam mu serdecznie wdzięczna.


Siedzieliśmy z "Tym Nowym" i rozmawialiśmy. Ale był chłodniejszy niż wczoraj - jego


 oczy wiały pustką, na ustach nie gościł żaden uśmiech, a słowa wypadające z jego


ust były raczej jak sople lodu. Był taki pewny siebie i zimny. Ale najbardziej zaskoczył mnie tym,


co powiedział na koniec :


- To był twój chłopak?


- Nie - odpowiedziałam - Mówiłam ci, że nikogo nie mam.


- Bo posłuchaj, ja po prostu chciałem cię przeprosić za wczoraj. Nie powinienem był robić tego,


co zrobiłem, ale tak bardzo cię pragnąłem, że nawet nad sobą nie panowałem i byłem


gwałtowny. Tak bardzo cię pragnąłem, że... nieważne. Posłuchaj, chcę cię też przeprosić


za to, że wczoraj chciałem cię tylko przelecieć. Bo tylko na tym mi zależało. Na niczym więcej,


ale teraz... Obiecuję, że już nigdy więcej cię nie dotknę, chyba, że sama tego zapragniesz...


Wstał i podszedł do drzwi.


- Do zobaczenia jutro - i wyszedł. Tak po prostu wyszedł.


Nie wiem co o nim myśleć! On doprowadza mnie do szału! Niedługo przez niego osiwieję!


Tak bardzo mnie przyciąga, ale zarazem to, że chciał mnie tylko przelecieć... Ale teraz nagle


mu się odwidziało? Nie wiem co myśleć...:/ Pomocy!!! Wariuję!!!


Co ja robię do cholery???!!! 2010-08-22

01:46:56To dość dobre pytanie, które chyba powinnam sobie zadać. Ale ja nie wiedziałam, że to tak się potoczy!

Miałam napisać notkę o wiele wcześniej, ale przyszedł on. Niech będzie "Ten Nowy".

Sama nie wiem jak to się stało. Ale chyba zacznę od początku...

Siedziałam w domu, bo koleżanka z którą miałyśmy się powłóczyć wystawiła mnie, a raczej musiała pomóc

niespodziewanie mamie. Zdenerwowana, ubierałam się aby wyjść samej, kiedy nagle ktoś zapukał do drzwi.

Miałam cichutką nadzieję, że to jednak moja koleżanka i uśmiechnęłam się do siebie. Tylko moja koleżanka

użyłaby raczej dzwonka do drzwi, a nie zwykłego pukania...

Otworzyłam drzwi i oniemiałam. W drzwiach stał "Ten Nowy". Uśmiechnął się do mnie tak cudownie, że ścięło

mnie z nóg. I to dosłownie. Przywitaliśmy się. Uśmiechnęłam się do niego nieśmiało, a on był taki pewny siebie,

jakby wiedział, że mnie krępuje. Jakby wcale się nie krępował.

- Wejdź proszę - zaprosiłam go - A właściwie to co tutaj robisz?

- Przyniosłem ci pizzę - dopiero teraz dostrzegłam, że trzyma coś w dłoni, ale w drugiej też coś miał - i wino...

- Och, dzięki - szepnęłam zakłopotana.

Zerknęłam na niego. Nadal był pewny siebie, a jego pewność powodowała, że jeszcze bardziej się denerwowałam.

Modliłam się tylko o to żeby się nie jąkać i nie zacząć dukać.

- Wpadłem też dlatego, że (dokładnie nie pamiętam co mówił, więc mogłam przekręcać, ale mniej więcej było tak)

chciałem cię zobaczyć - uśmiechnął się niczym zły anioł - To, że przyniosłem ci wczoraj towar, to Pan J, musiał to

zamierzyć. Ja tym gównem nie handluję, ale wiedział, że szukam dziewczyny.

Zarumieniłam się tak bardzo, że czułam jak płonę.

- Siadaj - zaproponowałam, kiedy weszliśmy do salonu.

Usiedliśmy obok siebie na kanapie, jednak oddzielała nas pizza. Przyniosłam szklanki ( kieliszki itp. zabrali rodzice

podczas wyprowadzki) i sączyliśmy wino, pogryzając ciepłą pizzę. Nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy, że jestem

taka głodna.

...A potem wydarzenia potoczyły się tak szybko, że sama nie wiedziałam jak to się stało. Najpierw niewinnie rozmawialiśmy

o swoim życiu - o jego studiach, o moich ostatnich kłopotach, o naszych pasjach, ulubionych kolorach itp. Potem wyjęłam

po piwie, (ostatnio kupuję kilka butelek codziennie) które też wypiliśmy. Miałam też wódkę, którą dostałam na powitanie,

a której nie wypiliśmy do końca. Ale ja dokończyłam ją z "Tym Nowym". I nie wiem kiedy pudełko po pizzy zniknęło, a ja

znalazłam się w jego pewnych siebie stalowych ramionach. Pamiętam tylko, że z jego ciemnoniebieskich oczu bił przerażający

chłód. Zaczęliśmy się całować, najpierw delikatnie, a potem coraz mocniej. Byłam lekko wstawiona. Jego pocałunki

nagle zaczęły się robić niemal brutale, poczułam aż krew w ustach, bo przeciął mi wargę. I wtedy włożył dłoń pod moją koszulkę

i zdjął mi stanik. Jego ręce gładziły i ściskały moje piersi. Natychmiast wytrzeźwiałam.

- Stop - zatrzymałam go szeptem, gotowa krzyczeć gdyby nie posłuchał - Nie chcę tego.

I zdziwiłam się, bo on wstał. Zapiął guziki od swojej koszuli, które nawet nie wiem kiedy rozpiął, potarł się po kilkumilimetrowym

zaroście i spojrzał na mnie zimnym wzrokiem.

- Do zobaczenia jutro o tej samej porze. Jutro przyniosę nieco ostzrejszą pizzę - rzekł i wyszedł.

Tak po prostu wyszedł! Nawet nie czekając na moją odpowiedź, na to, czy oby na pewno będę czekać na niego w domu!

Jakby nigdy nic! I ten przerażający spokój i opanowanie jakie nim władało. To wszystko przyprawiało

mnie o dreszcze przerażenia, ale również mnie przyciągało. Podniecało. On mi się podoba...

Teraz już jestem prawie zupełnie trzeźwa. Ale nadal nie wiem, więc pomóżcie mi znaleść odpowiedź.

Co ja robię do cholery???!!!


gasząc papierosa... 2010-08-21

Mam pootwierane wszystkie okna na szeroko, a w moim domu nadal jest tyle papierosowego dymu,


że nie mam czym oddychać.


Wczoraj odwiedził mnie chłopak - z pozoru zwyczajny, ale tak naprawdę miał w sobie coś niezwykłego.


Przyszedł do mnie do domu doręczyć mi paczkę zamiast swojego kolegi. Zaprosiłam go więc na herbatę,


Chciałam z kimś porozmawiać.


Okazało się, że ten wysoki (około 190 cm wzrostu) ciemny blondyn z zmierzwionymi włosami ma 25 lat.


Rozmawialiśmy o życiu i o innych rzeczach. Okazało się, że jest wolny ;) Pali jeszcze więcej papierosów ode mnie.


No i też tak jak ja mieszka sam.


Opowiedziałam mu swoją historię, sama nie wiem dlaczego się przed nim otworzyłam.


Ale cieszę się, że to zrobiłam. Zaakceptował mnie taką.


Resztę opowiem wam później ...


 


POZDRAWIAM:*


 


Już mi lepiej... 2010-08-19

Czas wreszcie się chociaż trochę ogarnąć. Dziś spojrzałam w lustro, czego nie robiłam już dawno


i zobaczyłam jak wyglądam. Przeraziło mnie to trochę, bo wyglądałam jak żul. Jak stary Irlandzki


alkoholik. Właściwie zastanawiałam się czy coś w tym zmieniać. No bo niby po co miałoby mi zależeć


na wyglądzie, skoro i tak nikt mnie nie chciał?Ale musiałam się wreszcie doprowadzić do porządku,


bo sąsiedzi mogliby zauważyć jak wyglądam i powiadomić moich rodziców, a ja nie chciałam żeby tu


teraz przyjeżdżali. Nie miałam ochoty ich oglądać.


Mieszkanie samej nie było takie złe. W sumie każde puknięcie, stęknięcie i szum należały do mnie


i szybko przyzwyczaiłam się do samotności w tak dużym mieszkaniu. W dodatku moi starzy znajomi


cieszą się z mojego powrotu - zabrali mnie do klubu i tam ostro zabalowaliśmy. Nawet nie pamiętam


o której i jak wróciłam do domu. I tak dobrze, że jakoś trafiłam. Jedyne co pamiętam z tamtego wieczoru


to to, że muzyka była zbyt głosna, łazienka była nawet spoko i było dużo alkoholu i marihuany.


Pan Y jak zawsze zaskoczył mnie ilością tego towaru. Czyżby naprawdę był dealer'em?


Niedawno wróciłam z zakupów. Tak. Właśnie już po 23. Wszystkie sklepy zamknięte, ale miło było


pojeździć metrem przez prawie godzinę i popatrzeć na ludzi, oraz powałęsać się po starych i znalomych


zakątkach po całej Wawce. Kupiłam sobie git spodnie i okulary.


Teraz to właśnie palę (gdyby moje płuca miały głos, to już dawno udusiłyby się dymem papierosowym)


i głaszczę swojego nowego przyjaciela, który zasnął mi na biurku przy komputerze. Dostałam go dziś


od koleżanki. To wspaniały kociaczek, taki mały i słodki<3 Jest albinosem - to znaczy ma czarny ogon,


resztę sierści koloru jasnego capuccino i niebieskie jak niebo oczy, choć jego mama jest bura, a tata


czarny. Fajny wybryk natury, no nie?


Pozdrawiam, dziś trochę weselsza.


A teraz mykam wziąć prysznic i zakręcić ten cholerny kran w kuchni, bo to ciągłe kapanie wody doprowadza


mnie do szału.


P.S. Sprawy z natrętnymi adoratorami załatwiłam - prosiłam żeby się nie odzywali jeśli ja się nie odezwę,


bo inaczej zmienię numer. Przystali na to. A miłej koleżance podziękowałam i obiecałam, że będę do niej


pisać. Tęsknię trochę za zapachem wsi, bez spalin, za gwieździstą nocą, bez latarni i za smakowitymi


kanapkami, które robiła na śniadanie babcia. A, no i za szumem rzeki pod rozłożystą jabłonią...


była... ale nie jestem co do tego pewna 2010-08-18

Upadł

kolejny z genialnych jej planów

i stwierdziła,

że nie osiągnie już szczęścia

gdy ostatni odłamek nadziei

roztrzaskał się razem z jej sercem

krwawiącym,

bo opuszczonym

przez jedyną osobę na świecie

która mogłaby jej pomóc.

Matka

to ona jej dała życie

by je wyssać powtórnie

jeszcze bardziej boleśnie

niż zrobił to on z przed laty

i teraz ten nowy.

Wbiła jej kolec cierniowy

głębiej... ach, głębiej...

i pozostawiła ją

samą

na pastwę losu

czekając aż się wykrwawi...



Ok, ok już koniec tej mojej tandetnej twórczości ;)



Teraz trochę ode mnie. Więc tak - jeśli może być coś gorszego od piekła, to ja się tu znajduję.

Pokłóciłam się z mamą. O co? Poszło o głupią szklankę którą stłukłam. I tak oto dowiedziałam się,

że - jestem niezdarą, pokraką, nic nie robię, nic nie umię ( i najbardziej bolesne) że moja starsza

siostra jest ode mnie lepsza, ładniejsza, inteligentniejsza...

Więcej nie będę wymieniać, to zbyt bardzo bolesne. Ale skończyło się na tym, że własna matka

powiedziała mi, że mnie nie kocha. I to był kolec prosto w serce. Dodała jeszcze, że nie chce ze mną

mieszkać i że wygania mnie do Warszawy. Ustaliła z ojcem, że będą opłacali moje rachunki i co miesiąc

przesyłali mi 500 zł. na jedzenie i inne. Tylko jest problem - 200 zł. to kosztują same pożądne spodnie

w Wawce, a co dopiero jedzenie itp. Zwątpiłam, spakowałam się od razu. Długo nienacieszyłam się swoją

nową szkołą. Ale jest w tym jeden plus. Nie będę musiała patrzeć na NIEGO.

Tak więc dziś piszę notkę z mojego starego mieszkania w Warszawie. Ojciec załatwił mi przewóz mebli

w jeden dzień i już dziś są ustawione. Zupełnie nowe. Ale mnie to nie interesuje. Leczę spuchnięte

oczy różnymi naparami ( jakąś godzinę temu przestałam dopiero płakać, kiedy uświadomiłam sobie, że

nie mam już łez i tylko wyję) a na biurku przed moim nowym komputerem stoją 2 Desperadosy i leżą 3 paczki

Cameli niebieskich. Z czego już dwie wypaliłam (teraz zapalam kolejnego).

Muszę uregulować jeszcze kilka spraw - ojce uregulują te ze szkołą, a ja muszę przeprosić natrętnych

adoratorów, że się nie pożegnałam ( cóż, może jeszcze za nimi zatęsknię). Muszę też napisać do mojej

nowej koleżanki, która ochoczo przedstawiła mi moją nową, a raczej tą, która miała być nowa, klasę.

To naprawdę sympatyczna dziewczyna i chcę ją serdecznie przeprosić za kłopot, którym byłam ja, oraz

podziękować za wszystko co dla mnie robiła.

A teraz zamierzam nałożyć ostry make-up, włożyć szerokie okulary przeciwsłoneczne na oczy, ogarnąć

sobie ubranie i iść przywitać się ze starymi przyjaciółmi i powiedzieć im, że tu zostaję. Już na zawsze...

Wprawdzie powinnam iść najpierw na zakupy, bo nie mam nic w lodówce, ale po co mi jedzenie, skoro

brakuje mi powietrza?

Ale nie będę już płakać... Już nie... Muszę być silna. Jestem już prawie dorosła. A wolna chata cały czas

ma też dobre strony i zamierzam z tego korzystać.



NIEDOCENIONA - postaraj się o nim nie myśleć. Jakby nigdy nie istniał. Może to

pomoże, choć wiem, że z toksyczną i nieodwzajemnioną miłością tak trudno wygrać.

Ale ty jesteś silną i niezależną kobietą. Dasz radę! Trzymam kciuki kochanieńka:*



DARIA13 - mam nadzieję, że twoja siostra okaże się wspaniałą osobą, a twój

związek na odległość musi mieć sens. Wierzę w to! I życzę ci tego z całego

serduszka<3



POSPOLITA - Och kochana, jak ja bym chciała się z tobą pożądnie naje**ć:D

Może od razu poczułabym się lepiej. Ale mam zamiar iść w twoje ślady i się

napić tak ostro. I to dziś. Kochana, nie przejmuj się facetami, nigdy ich nie

rozszyfrujemy i zawsze będą sprawiali nam ból. Trzymaj się! :*



CAMILLA - zachwycaj mnie wciąż swoją nieskazitelną poezją, bo ona jest taka

wspaniała. I też postaraj się odkochać, a od razu poczujesz się lepiej.

Poczujesz się wolna. Pozdrawiam:*



POZDRAWIAM



e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]